
Stoję trzecia od prawej :)
A na kursie było bardzo fajnie Agnieszka to przemiła osoba, dużo fajnych sztuczek tortowych pokazała, teraz to wszystko jest jasne jak słońce. Naprawdę warto było - tak jak myślałam, po postu bombowo! Trochę jednak wprawy potrzeba, żeby robić takie cuda jak Ona robi, a można dłubać się w tej koronkowej robocie czasem i godzinami, ale warto, bo przy odrobinie dobrej woli i "chciejstwa" można zrobić rzeczy wręcz olśniewające. Szkoda tylko, że żeby się zacząć bawić w to hobby tak jakby się chciało, żeby mieć wszystko czego się chce, to potrzebny jest bezdenny wór forsy, bo ceny są straszne... Ale to i tak niezapomniana kulinarna przygoda! I na wielkie fety rodzinne będę zdobić torty tak jak się nauczyłam, i jeszcze coś powymyślam, także nauka nie poszła w las!
Ale też wymyśliłam co tu zrobić, żeby takiej kupy szmalu nie wydać na te wyciskarki, wykrojniki i foremki na figurki - i wyszło mi, że jak ktoś ma dziecię z zacięciem ciastolinowym, to spokojnie można tych foremek użyć, będą równie dobre a i tańsze
Do utwardzania figurek używa się syropu glukozowego w proszku, muszę spróbować czy tak samo działa zwykła glukoza.
Uważam, że jeśli ktoś się interesuje, chce robić torty tą metodą, to bez większości specjalistycznych przedmiotów można się obejść kombinując metodą "Polak potrafi".
Bez lukru obejść się nie da, ale ozdoby kosztują tak koszmarne pieniadze (foremka różyczka o wielkości 3 cm kosztuje 45 złotych, 3 foremki do listków kosztuja 80 złotych) że użycie dziecięcych zestawów do ciastoliny nie będzie żadnym faux pas.
No pewnie trzeba jeszcze zakupić jadalny złoty, srebrny, lub perłowy proszek do nadawania połysku lub barwy tortowym figurkom, trochę perełek w różnych kolorach, posypek czy innych bajerów ale w sklepie specjalistycznym są drogie, więc uważam, że na allegro też można znaleźć to samo a taniej.
Klej do przyklejania ozdób na lukier, to samemu można zrobić, po prostu kiślem poprzyklejać, albo gestym krochmalem, też myślę, że nic innego w składzie tego specjalnego kleju nie ma, oprócz pewnie paru składników chemicznych aby ten kupny klej miał dłuższą przydatność do spożycia.
No to chyba wszystko, ach i piękny fartuszek ten który mamy z dziewczynami na zdjęciu dostałam do domu :)